Weekend z rowerem i wiosenną pogodą

W miniony weekend miałem okazję po raz kolejny sprawdzić gdzie leży granica fizycznej wytrzymałości mojego organizmu. Organizmu, który od ponad 70 dni przyjmuje leki przyczynowe Kaftrio i Kalydeco. Swoje siły postanowiłem zmierzyć przemierzając miejsko-leśne trasy rowerowe.

Sobota

W sobotę za cel obrałem sobie sąsiednią miejscowość, oddaloną od mojego miejsca zamieszkania o około 12 kilometrów. Trasa była długa i nieco wymagająca. Łagodne podjazdy w lesie przeplatały się z długimi zjazdami, podczas których można było nieco odetchnąć. Łącznie udało mi się pokonać 25 kilometrów w około trzy godziny. Na spokojnie i bez stresu. Z przerwami na uzupełnianie płynów, kaloryczny posiłek i odpoczynek przed drogą powrotną.

Sobotnia trasa z Kaiserslautern do Siegelbach
Sobotnia trasa z Kaiserslautern do Siegelbach

Niedziela

Nieco inaczej było w niedzielę. Za trasę obrałem sobie również jedną z sąsiednich miejscowości, do której jednak nie dojechałem. Ale tak to jest, kiedy na rozwidleniu dróg skręci się bardziej w prawo, aniżeli w lewo. Poza tym niedzielna trasa, mimo przejechanych “tylko” 12 kilometrów (w porównaniu z 25 km z soboty) była bardzo wymagająca. Podjazdy były długie i miejscami dosyć strome, zaś zjazdy krótkie i szybkie. A kiedy z lasu wyjechałem w całkiem innym miejscu niż planowałem, jedyne o czym marzyłem to wrócić jak najszybciej do domu i odpocząć. Nawet przygotowanym na trasę jedzeniem delektowałem się dopiero w domowym zaciszu. Ale przed wyjazdem zjadłem porządny posiłek, który dostarczył mi wystarczającej ilości kalorii na półtoragodzinny wysiłek fizyczny.

Niedzielna trasa z Kaiserslautern przez Eselsfürth do Kaiserslautern
Niedzielna trasa z Kaiserslautern przez Eselsfürth do Kaiserslautern
Rozmieszczenie poszczególnych etapów trasy (z przymrużeniem oka)
Rozmieszczenie poszczególnych etapów trasy (z przymrużeniem oka)