Kolejna dożylna antybiotykoterapia za sobą

Druga w moim życiu domowa antybiotykoterapia dożylna dobiegła końca. Pierwsze 5 dni przeleczenia rozpocząłem w szpitalu, a resztę kontynuowałem w domu.

Domowy etap antybiotykoterapii przebiegł bez problemów, choć pierwsze kilka dni czułem się nieco rozbity, zmęczony i bez sił na cokolwiek. Powodem takiego samopoczucia była panująca od ponad tygodnia totalnie jesienna pogoda. Dopiero, gdy zza chmur wyjrzało słońce, to i samopoczucie się polepszyło. Mimo, iż przed przeleczeniem broniłem się rękami i nogami, to ostatecznie cieszę się, że podjąłem decyzję o jego wdrożeniu.

Od zakończenia poprzedniej dożylnej antybiotykoterapii – licząc do dnia rozpoczęcia tej obecnej – minął dokładnie rok, 10 miesięcy i 7 dni! I z tego jestem bardzo zadowolony. Był to czas, kiedy mój stan zdrowia (nie licząc ostatnich 5-6 miesięcy) był najlepszy od ostatnich 10 lat.

Teraz licznik bicia rekordów ustawiam na “0” i zaczynam ponowne odliczanie. Oby jego stan zatrzymał się na jak największej wartości.