Heidelberg, kwiecień 2017

Kolejna, druga już w tym roku wizyta w klinice leczenia mukowiscydozy przebiegła bardzo szybko. Podczas spirometrii udało mi się “wydmuchać” wynik na poziomie 71%, czyli nieco mniej niż ostatnim razem, ale różnica ta nie jest na tyle duża, aby było się czego obawiać.

W trakcie rozmowy z lekarką opowiedziałem jej o moich ostatnich problemach zdrowotnych i przeziębieniu, które dłuższy czas nie dawało mi spokoju, ale – jak wcześniej pisałem: “Przeziębienie większego kalibru” – udało mi się zwalczyć. Ponadto nie ukrywałem tego, że ostatnie tygodnie czuję się trochę dziwnie. Jednego dnia mam mnóstwo energii, a drugiego potrafię nic nie robić, bo dopada mnie ogólna słabość: brak siły na oddychanie, uczucie podwyższonej temperatury ciała, fizycznie zmęczenie itp.

Jakież było moje zdziwienie gdy lekarka stwierdziła, że przepisze mi na 2 tygodnie  antybiotyk, gdyż moje dolegliwości mogą być związane z nie do końca wyleczonym w/w przeziębieniem, dlatego też antybiotyk na pewno mi nie zaszkodzi. Powiedziałem jej wtedy, że od zakończenia ostatniego dożylnego przeleczenia minął rok, 5 miesięcy oraz 2 tygodnie i mam w planach kontynuować tę antybiotykową – że tak to nazwę – abstynencję. Mój tok myślenia chyba jej się nie do końca spodobał, gdyż – jak sama powiedziała – unikanie antybiotyku za wszelką ceną nie jest dobrym rozwiązaniem, a że od ostatniego przeleczenia minął tak długi czas, to tym bardziej antybiotyk nie będzie złym rozwiązaniem. Więcej na ten temat nie dyskutowałem. Przecież samo wypisane i otrzymanie recepty na lek, nie oznacza że go kupię i zastosuję. Ostateczna decyzja należy do mnie.

Dodam jedynie, że podczas ostatniego przeziębienia osłuchowo płuca miałem czyste, podobnie jak w trakcie dzisiejszego badania stetoskopem. Żadnych szmerów, drgań i innych niepokojących “dźwięków”.

Na zakończenie wizyty otrzymałem plik recept z bieżącymi lekami, zaświadczenie o odbyciu wizyty i… zrobiłem pamiątkowe zdjęcie drzwi znajdujących się w pomieszczeniu, w którym dziś gościłem. Czym tak zainspirowały mnie te drzwi? Znaczną ilością wiszących na nich pocztówek, które pacjenci wysyłali ze swoich wakacji do tutejszego oddziału.

Drzwi z pocztówkami pacjentów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *