Antybiotyk na horyzoncie

Po trzech tygodniach różnego prób pokonania rodzącej się infekcji, musiałem odstawić na bok złudzenie powrotu do dobrej formy i zacząć brać antybiotyki. Znowu?! Mógłbym siebie samego zapytać. Przecież nie tak dawno zakończyłem dożylne przeleczenie, które postawiło mnie na nogi, po wcześniejszej infekcji.

No, ale co zrobić? Takie są uroki mukowiscydozy. Raz na wozie, raz pod wozem, a czasami jakby tym wozem rozjechany.

Testowane przeze mnie niestandardowe metody zwalczenia infekcji: syropy, nalewki, ziołowie kropele i herbaty, nie pomogły na tyle, na ile bym oczekiwał. Mimo, iż po pierwszym tygodniu takiej kuracji, stan zapalny w organizmie spadł z 51 do 21 (mam tu na myśli wskaźnik CRP, norma mniejsza od 5). Bywały również dni, podczas krótych czułem się bardzo dobrze. Te dni przeplatały się jednak z dniami ze spadkiem formy oraz braku fizycznych sił na cokolwiek.

Nie pozostaje mi więc nic innego, jak oczekiwać poprawy stanu zdrowia. W nadziei na to, że stan poprawy i stabilizacji zagości u mnie na dłużej.