W trakcie kolejnego dożylnego przeleczenia

I znowu jestem tam gdzie byłem niecałe pół roku temu! Pogarszający się w ostatnich tygodniach stan zdrowia i ciągnący się w ostatnich miesiącch brak stabilnej formy zdrowotnej, spodowował że wylądowałem w szpitalu.

W połowie lutego tego roku, podczas wizyty kontrolnej w poradni mukowiscydozy, okazało się że mój stan zdrowia do najlepszych nie należy, a mówiąc prostymi słowa – był do bani. Mimo przyjmowania Ibuprofenu nie mogłem zbić stanu zapalnego w organizmie. Pogarszający się stan zdrowia potwierdziło również badanie wydolności płuc i jeden z najważniejszych jego wskaźników – FEV1* – który wyniósł 60,8%. Był to najgorszy od wielu miesięcy wynik, który powoli zbliżał się do najniższego w moim życiu „osiągu” z maja 2015 r. kiedy udało mi się wydmuchać zaledwie 56,8%.

Zalecenie lekarza prowadzącego brzmiało krótko i wymownie – antybiotykoterapia doustna, a jeśli to nie pomoże to wizyta w szpitalu i przeleczenie dożylne! Po cichu liczyłem jeszcze, że wszystko się jakoś samo ustabilizuje. Zdanie zmieniłem jednak już kilka dni po powrocie z wizyty kontrolnej do domu, kiedy widząc moją kiepską i pogarszającą się formę fizyczną, wiedziałem że samo się nic nie zrobi.

Tak po kilku dniach trafiłem do szpitala, obecnie dożylne przeleczenie kontynuuję w domu. Nie pozostaje nic innego jak czekać i liczyć na to, że tym razem przeleczenie posłuży na dłużej.

*FEV1 – nasilona pierwszosekundowa objętość wydechowa (forced expiratory volume in one second). Jest to objętość powietrza, którą wydmuchuje się z płuc podczas pierwszej sekundy natężonego wydechu.